„Wielki błękit” Luca Bessona wywarł na nim trwałe wrażenie, kształtując więź z morzem, która pozostała nienaruszona przez całe jego życie. To, co zobaczył w filmie, pasowało do jego pierwszych doświadczeń pod wodą, które wyraźnie pamięta. „Myślę, że Luc Besson był naprawdę geniuszem, jeśli chodzi o sposób filmowania i pokazywania uczuć, które mamy podczas nurkowania swobodnego. Pod powierzchnią, w morzu, czułem się bardzo dobrze. Odcinałem się od świata zewnętrznego, skupiałem się na moich uczuciach i doznaniach w tej nieważkości, którą odczuwamy, będąc pod wodą. To uczucie towarzyszyło mi przez wszystkie moje nastoletnie lata. A potem woda mnie zawołała. Musiałem wrócić do wody”.
Nurkowanie swobodne istnieje, odkąd ludzie zaczęli szukać czegoś w morzach i oceanach – ryb, pereł, złota. Wstrzymywanie oddechu, aby eksplorować i szukać, zawsze było powiązane z przetrwaniem. Dla Arthura – bardzo podobnie, albo jednak nie do końca – jest to sposób na zmianę skupienia i skierowanie uwagi do wewnątrz, przekraczanie i eksplorowanie własnych ograniczeń. Ograniczenia są kluczowe w jego definicji nurkowania swobodnego jako praktyki.
„Kiedy wstrzymujesz oddech, poziom CO2 w organizmie wzrasta, ponieważ nie wydychasz, co wyzwala potrzebę zaczerpnięcia oddechu, podczas gdy poziom tlenu spada, ponieważ nie wdychasz. Dyskomfort związany ze wzrostem poziomu CO2 nie jest niebezpieczny, ale jeśli poziom tlenu spadnie zbyt nisko, może to doprowadzić do omdlenia – co jest potencjalnie niebezpieczne, jeśli jesteśmy pod wodą, dlatego tak ważne jest, aby nigdy nie nurkować samemu. Natura dobrze wszystko przemyślała: dyskomfort związany ze wzrostem poziomu CO2 powoduje potrzebę oddychania na długo przed tym, zanim poziom tlenu spadnie do krytycznego poziomu. Zadaniem freedivera jest eksploracja strefy między nadchodzącą potrzebą oddychania a rzeczywistą fizjologiczną potrzebą oddychania, omdleniem, bez przekraczania jej”.