Porter, będący jednym z najbardziej szanowanych głosów w dziennikarstwie modowym, od ponad 20 lat jest krytykiem mody męskiej dla takich mediów, jak Financial Times, Guardian, GQ czy i-D. Publikacje What Artists Wear w 2021 r. i Bring No Clothes: Bloomsbury and the Philosophy of Fashion w zeszłym roku uczyniły z niego uznanego autora i myśliciela w tej dziedzinie. Zaciekawieni jego fascynacją modą i kulturą, spędziliśmy razem z nim dzień w jego londyńskim mieszkaniu, aby dowiedzieć się więcej o tym, co myśli o pisaniu o modzie, co nosi i dlaczego to nosi.
„Wiele osób boi się mody, a myślę, że to dlatego, że istnieją dwa sposoby postrzegania tego słowa. Jest „moda”, rzeczownik, który jest nazwą przemysłu modowego, od którego wiele osób czuje się bardzo oddzielonych, odizolowanych, odrzuconych. Ale można też traktować modę jak czynność. Każdy człowiek, każdego dnia, kształtuje swoje ciało. To czynność, którą wykonuje każdy.
Myślę, że gdy zaczynasz postrzegać modę jako czynność, to ona się tak naprawdę otwiera, ponieważ pozwala nam zastanawiać się nad tym, jak kształtujemy nasze ciała, co robimy, kiedy kształtujemy nasze ciała, jakie komunikaty wysyłamy, jakie inne komunikaty moglibyśmy wysyłać. Może to zacząć rozluźniać ten niepokój i strach, jaki ludzie mają przed modą, jeśli pomyślą o tym, jaką faktyczną rolę odgrywają w kształtowaniu własnego ciała.”
Jego pogląd na swoją rolę jako krytyka opiera się na tej dychotomii znaczeń. Zafascynowany modą, postanowił umiejscowić się w roli obserwatora, a nie osoby narzucającej swój gust. „Pisarz zajmuje pewnego rodzaju osądzającą pozycję, polecając coś. To bardzo dydaktyczna pozycja. To, co lubię w muzyce, to fakt, że tak naprawdę nie obchodzi mnie, czy ktoś inny ją lubi. Wiem, że mi się podoba, i to jest wszystko, co się liczy. Nie mam żadnego zapału, aby sprawiać, by inni ludzie lubili rzeczy, które ja lubię. Chcę, żeby lubili rzeczy, które oni lubią”.